Jak młody, utalentowany szprotawianin trafił do Norwegii
Paweł Chrupałła: Szprotawa to moje rodzinne miasto i właśnie tam zacząłem grać w piłkę. Od najmłodszych lat dużo trenowałem z tatą, który kiedyś też był piłkarzem – grał między innymi w Zastalu Zielona Góra. Nie miałem już jednak okazji, żeby zobaczyć go na boisku – obecnie ma już sześćdziesiąt lat, więc przygodę z piłką zakończył już dawno temu. A do Sprotavii trafiłem w wieku siedmiu, może ośmiu lat.
FutbolNews.pl: Po dziesięciu latach wciąż coś pamiętasz z tego okresu?
To już było dawno temu, ale czasami są takie momenty, że pewne rzeczy się przypominają. Pamiętam turnieje, w których brałem udział – kilka razy otrzymałem nagrodę na najlepszego zawodnika. Oczywiście było też wiele momentów, gdy coś mi nie wychodziło. Jakie ja wtedy fochy stroiłem! Byłem niezadowolony, cały czas chciałem jeszcze więcej.
[...]
Jak to się stało, że jako dziesięciolatek wylądowałeś w Norwegii?
Ten kierunek nie wynikał z gry w piłkę, tylko po prostu podążyłem za rodzicami. Tata już wcześniej przez krótki okres pracował w Norwegii i razem z mamą podjęli decyzję o wyjeździe. Do Szprotawy jednak wiele razy wracałem, nawet kiedyś uczestniczyłem w treningu. Chociaż ostatnio niestety nie mogłem odwiedzić rodzinnych stron, do czego się przyczyniła sytuacja z koronawirusem. Szczerze mówiąc, przez to już nie pamiętam nawet kiedy ostatnio byłem w Polsce.
Cały wywiad z utalentowanym piłkarzem ze Szprotawy na stranach internetowych FutbolNews.pl