LUBUSKIE24.PL ← Wszystkie wiadomości
• 19.12.2020, 19:30

„Kolejny lockdown i brak Niemców to dla nas gwóźdź do trumny”

„Kolejny lockdown i brak Niemców to dla nas gwóźdź do trumny”
fot. Anna Kluwak
Przedsiębiorcy ze Słubic, którzy mają swoje stoiska na przygranicznym bazarze załamują ręce. Dla nich obostrzenia wprowadzone przez stronę niemiecką to już trzeci lockdown w tym roku. Jak przyznają przedsiębiorcy, aż 99 procent osób robiących zakupy na bazarze, to klienci z Niemiec, których obecnie po prostu nie ma. Sprzedawcy podkreślają, że są obecnie w tragicznej sytuacji i nie wiedzą czy przetrwają, ponieważ są na skraju bankructwa.

Rok 2020 nie rozpieszcza przedsiębiorców z bazaru w Słubicach. Po raz trzeci w tym roku spotkał ich lockdown. Za pierwszym razem przygraniczne targowisko było zamknięte od marca do czerwca z powodu wprowadzonych przez polski rząd obostrzeń. Następnie w sierpniu, bazar został zamknięty z powodu kornawirusa – u 8 sprzedawców wykryto COVID-19. Natomiast teraz, to strona niemiecka wprowadziła lockdown, który uderza również w przedsiębiorców ze Słubic.

- Ten rok jest dla nas katastrofalny, a obecna sytuacja to dla nas gwóźdź do trumny. Bazujemy na klientach niemieckich, a ten lockdown całkowicie odciął nas od nich. Aż 95-99% osób robiących u nas zakupy, to właśnie obywatele Niemiec. Dzisiaj naliczyłem na parkingu pięć samochodów na niemieckich numerach rejestracyjnych, były to osoby, które zdecydowały się przyjechać do nas aż z Berlina. Natomiast nasi klienci z Frankfurtu nad Odrą i całej Brandenburgii nie mogą u nas zrobić zakupów, bo rząd tego landu zakazał małego ruchu przygranicznego i wprowadził kwarantannę. Jesteśmy po prostu w tragicznej sytuacji – mówi w rozmowie z lubuskie24.pl Paweł Sławiak, prezes stowarzyszenia "Odra", które zarządza słubickim bazarem.

Niektórzy przedsiębiorcy przyznają wprost, że nie wiedzą czy przetrwają kolejny lockdown, bo nie wszyscy mają oszczędności i niektórzy z nich są na skraju bankructwa. Doszło nawet do tragedii. Właściciel jednej ze słubickich restauracji powiesił się, ponieważ nie wytrzymał psychicznie całej sytuacji i stracił praktycznie wszystkie dochody.

W sobotę 19 grudnia część boksów na targowisku była pozamykana, ponieważ przedsiębiorców nie stać na to, aby otwierać stoiska, kiedy nie ma klientów. Natomiast ci, którzy zdecydowali się handlować, podpierali ściany i załamywali ręce. Bazar po prostu świecił pustkami.

- Sytuacja u mnie jest tragiczna. To co ja dzisiaj zamówiłam z towaru, to jest śmiechu warte. Wszystko stoi, nic nie sprzedaję, bo nie ma klientów. Ludzie zostają bez pieniędzy, bo nie mają pracy. My jesteśmy uzależnieni od klientów z Niemiec i bez nich nie istniejemy. Człowiek teraz żyje z dnia na dzień, nic nie możemy zaplanować. Nie wiem co będzie jutro i czy przetrwam- opowiada pani Marta, sprzedawca pieczywa na bazarze w Słubicach.