Koszmar pacjentów: "Leżałem całą noc ze zwłokami w jednej sali"

18 listopada 2020, 13:28, red
Pacjenci przebywający na oddziale zakaźnym szpitala w Gorzowie Wielkopolskim opowiadają o tym, w jakich warunkach przebywają i kto się nimi opiekuje. Relacje czytelników portalu gorzowianin.com są wstrząsające. Niektóre osoby trafiając na oddział zakaźny przeżywają prawdziwą traumę.

Do portalu gorzowianin.com zgłaszają się czytelnicy, którzy twierdzą, że na oddziale zakaźnym Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego przy ul. Walczaka w Gorzowie dochodzi do szeregu zaniedbań. Według sygnałów, które do nas docierają pacjenci są na noc zostawiani sami sobie, nie są karmieni czy pojeni. - Jedna kobieta, która wyszła z oddziału zakaźnego po tygodniu, dostała załamania nerwowego. Leżała z umierającą staruszką na sali. Tam jest po prostu cyrk. Nie ma kto leżącym seniorom nawet wody podać. Pacjenci nie są myci, karmieni i pojeni, leżą zaniedbani - poinformowała nas pani Agnieszka.

Dziennikarze portalu gorzowianin.com, skontaktowaliśmy się w tej sprawie z rodziną pacjentki. - Moja teściowa przez tydzień przebywała na oddziale zakaźnym w bloku nr 7 przy ul. Walczaka. Obok niej leżała umierająca kobieta, której personel przyniósł jedzenie i postawił obok. Nikt tej kobiety nie nakarmił. Łazienki w ogóle nie były sprzątane. Dwie pielęgniarki, które tam pracują, nie są w stanie zapewnić opieki wszystkim pacjentom. W nocy po korytarzach biegali ludzie, którzy krzyczeli i wzywali pomocy. Nie były w ogóle wymieniane wenflony. Pielęgniarka podłączała kroplówkę pod połamany wenflon. Moja teściowa wyszła z wielkimi siniakami w miejscu, gdzie był podłączony wenflon. Kiedy przebywała na oddziale i rozmawialiśmy z nią przez telefon, to mówiła, że jest dobrze. Jednak po tym, jak została wypisana ze szpitala przez lekarza ortopedę, dostała załamania nerwowego. Musiała tam przeżyć traumę. – opowiada pani Magda, synowa kobiety przebywającej na oddziale zakaźnym gorzowskiego szpitala.

Jednak najbardziej szokuje relacja pacjenta, który obecnie przebywa w pawilonie nr 7 szpitala przy ul. Walczaka. Jak opowiada mężczyzna, tam ludzie umierają i leżą obok żywych, czego sam doświadczył. Mężczyzna leżał przez całą noc w jednej sali ze zmarłym seniorem - zwłoki nie zostały w ogóle zabrane.

- Tutaj jest brak jakiejkolwiek opieki. Dają wieczorem kroplówkę i zamykają oddział. W nocy nikogo tutaj nie ma. Brakuje wody i środków czystości. Jedna z kobiet krzyczała ostatnio przez pół nocy, że wody nie piła od trzech dni i wzywała pomocy. Dopiero następnego dnia przyjechali po nią ludzie ze szpitala na Dekerta i tam zabrali. Odkąd tutaj jestem, w mojej sali zmarło dwóch seniorów. Nikogo nie było, dzwoniłem po pomoc na telefon, który jest podany na sali, ale nikt go nie odbierał. Jeden z mężczyzn leżał na łóżku obok mnie przez trzy godziny. Natomiast drugi, który umarł późnym wieczorem, leżał łóżko obok przez całą noc z otwartą buzią. Dopiero rano, kiedy poszedłem do toalety, zwłoki zostały zabrane - mówi z rozmowie z portalem gorzowianin.com jeden z pacjentów szpitala zakaźnego w Gorzowie, który chce pozostać anonimowy.

Pacjent zwraca uwagę, że bardzo cierpi psychicznie przez to co dzieje się na oddziale zakaźnym. - Leży obecnie ze mną w sali również starszy mężczyzna, nie może się ruszać. Personel postawił jedzenie na parapecie, a ten mężczyzna nawet z łóżka nie może się podnieść. Nikt go nie nakarmił. Najprawdopodobniej umrze z braku opieki – opowiada mężczyzna.

O zajęcie stanowiska w sprawie szeregu zaniedbań, które opisują pacjenci, dziennikarze poratlu gorzowianin.com zwrócili się do Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie. - Zajmujemy się wyjaśnieniem zgłoszonych przypadków. Będziemy sprawdzać czy rzeczywiście doszło do jakichkolwiek zaniedbań. Szpital zajmie w tej sprawie oficjalne stanowisko – komentuje Agnieszka Wiśniewska, rzecznik Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie.

źródło: gorzowianin.com


Podziel się


Komentarze



Pozostałe wiadomości