Mężczyźni 21 marca 2020 roku przyszli do mieszkania Henryka w bloku przy ul. Konstytucji 3 maja i powiedzieli mu, aby poszedł do sklepu po denaturat. Mężczyzna nic nie podejrzewając zrobił to, o co go poprosili. Kiedy wrócił z łatwopalną substancją przekazał ją swoim znajomym. Następnie między mężczyznami doszło do kłótni o telefon. W pewnym momencie Tomasz Sz. I Krzysztof Ł. oblali denaturatem głowę i tułów Henryka i podpalili.
Ogień objął 64-latka, w wyniku czego doznał poparzeń obejmujących 25% ciała, w tym głowy. Mężczyzna został zabrany do szpitala w Nowej Soli, gdzie przebywał w stanie śpiączki farmakologicznej. W dniu 25 kwietnia 2020 roku Henryk zmarł z powodu ostrej niewydolności oddechowej. - Działając wspólnie i w porozumieniu oraz ze szczególnym okrucieństwem i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, w zamiarze ewentualnym pozbawienia życia pokrzywdzonego, po uprzednim polaniu głowy i tułowia pokrzywdzonego substancją łatwopalną dokonali podpalenia jego ciała, w wyniku czego pokrzywdzony doznał ciężkich obrażeń ciała w postaci choroby realnie zagrażającej życiu skutkującej ostrą niewydolnością krążeniowo oddechową, w wyniku której pokrzywdzony zmarł w szpitalu – brzmi akt oskarżenia.
Podczas toczącego się postępowania, oskarżony Tomasz Sz. skorzystał z przysługującego mu prawa do odmowy składania zeznań. Natomiast Krzysztof Ł. nie przyznaje się do popełnienia zarzucanego mu czynu.
W piątek 23 kwietnia podczas kolejnej rozprawy został przesłuchany tylko jeden świadek. Jak się okazało, pozostałych dwóch świadków nie zostało doprowadzonych z uwagi na stan upojenia alkoholowego, natomiast w przypadku czwartego świadka nie udało się ustalić miejsca pobytu, ponieważ jest to osoba bezdomna.
- Poszedłem do Henia zanieść jedzenie, bo on nie wychodził. Zapytałem się go co się stało, to powiedział mi że się popatrzył. Wezwałem karetkę i czekałem aż przyjadą. Zadzwoniłem po karetkę bo widziałem jego twarz, która była cała czerwona. Powiedzieć sądowi prawdę? Henryk codziennie pił tam w melinie denaturat. Kilka razy już popatrzył sobie ręce jak rozrabiał denaturat, bo palił przy tym papierosy. Nie chciał w ogóle rozmawiać ze mną o tym co się stało, tylko powiedział, że się poparzył – zeznawał podczas piątkowej rozprawy Boguś, znajomy Henryka.
Kolejna rozprawa została wyznaczona na maj. Do sądu mają zostać doprowadzi świadkowie, którzy nie pojawili się na sali rozpraw w piątek. Tomaszowi Sz. i Krzysztofowi Ł. grozi od 12 do 25 lat więzienia lub dożywocie.